O Beautyblenderze słyszał już chyba każdy. A przynajmniej
każdy, kto chociaż trochę interesuje się makijażem i urodą. Został stworzony z
myślą o jego profesjonalnym zastosowaniu – przede wszystkim na planach
zdjęciowych. Zaprojektowała go Rea Ann Silva – makijażystka, która dokładnie wiedziała,
co chce dostać. Dziś jest chyba najbardziej znaną gąbeczka do nakładania makijażu
na świecie.
Najczęściej słyszę, że jest to strata pieniędzy, że jest
bardzo drogi, że można kupić taniej. Uważam, że lepiej jest zainwestować w
Beautyblendera i mieć go na dłużej (jeden na zdjęciu ma ponad rok) niż kupować
częściej buble, które nie są nawet w połowie tak dobre jak BB.
Pierwszy raz użyłam BB prawie 2 lata temu. Byłam trochę sceptycznie
do niego nastawiona, wydawało mi się, że jest to zwykła gąbka za niezwykłe
pieniądze. Oj, jak bardzo się myliłam. Zakochałam się w nim totalnie, nigdy
więcej efektu maski, nierównomiernie roztartego podkładu.
Odkąd używam BB, każdy podkład prezentuje się dobrze – zarówno
ten za 15 zł, jak i ten za 150. Ta mała gąbeczka sprawi, że nie przesadzimy z
jego ilością, efekt jest bardzo naturalny – podobny do tego, który
uzyskamy z wykorzystaniem metody airbrush. Ze względu na optymalnie dużą powierzchnię,
makijaż zajmuje nam mniej czasu.
Jak używać?
Przed użyciem gąbeczkę należy zmoczyć w letniej wodzie,
nigdy gorącej. Wyciskamy jej nadmiar, wycieramy BB. Podkład nakładamy poprzez
wklepywanie, stęplowanie. Mniejsza końcówka idealnie sprawdzi się np. w okolicy
oczu. Często używam jej również do korektora i konturowania twarzy – zapewniam idealne
roztarcie, zero smug.
Jak pielęgnować BB?
Należy myć go po każdym użyciu. Ja najczęściej robię to
przed nałożeniem makijażu. Kupiłam do tego celu specjalny płyn – Blendercleanser. Jest on jednak trochę drogi – 45 zł za
90 ml. Można śmiało zastąpić go delikatnym mydłem dla dzieci (chociaż szczerze
mówiąc dużo lepiej czyści się go płynem).
Gdzie kupić?
Myślę, że najbezpieczniej kupić go w oficjalnym sklepie
internetowym http://beautyblender.net.pl/
. Na allegro pojawia się wiele podróbek,
a my skoro płacimy za coś niemałe pieniądze, powinniśmy oczekiwać wysokiej
jakości.
Plusy:
- możemy używać zarówno do produktów mokrych, jak i suchych,
- zapewnia naturalny efekt, podobny do airbrush,
- nie wchłania dużej ilości podkładu,
- wbrew pozorom, łatwo się go myję.
Minusy:
- cena,
- powinniśmy go myć po każdym użyciu.
A jaka jest Wasza opinia na temat Beautyblendera? Może znacie jakiś tańszy odpowiednik, na który warto zwrócić uwagę?


Nie miałam nigdy do czynienia z tym jajkiem :P
OdpowiedzUsuńPolecam! :)
Usuń